Powrót do rzeczywistości. Wyjazd zdecydowanie dobrze mi zrobił, ale tylko psychicznie. Fizycznie? Spałam tylko jedną noc, na 5 spędzonych. Za to udały się imprezy ze studentami, z tubylcami i z dj'ami. Obecnie nie mam głosu - wiadome powody...
Bawiłam się świetnie, poznałam świetnych ludzi, pozwiedzałam. Ogólnie ok.
Teraz męczy mnie cholery strach. O przyszłość, o to co będzie. Pierwszy kubek kawy wypity w moim domu, w mojej kuchni trochę mnie uspokoił, aczkolwiek tylko na chwilę. Dziwnie jest wrócić do prawie pustego mieszkania, gdzie jesteś sam ze sobą, gdy noc wcześniej bawiłeś się o 5 nad ranem w najlepsze z nowo poznanymi ludźmi. Zdecydowanie nie lubię i nie znoszę dobrze samotności. Chociaż może to nie tyle samotność, ile spokój? W takim razie nie lubię spokoju.
Ogarnia mnie wielki lęk, aż ciężko mi oddychać (a może to po fajkach?). Czuję się nieswojo. A wczoraj było jeszcze tak pięknie...
Dużo problemów ostatnio się na mnie zwala. Zbyt dużo. Tak bardzo zaczyna mi brakować Boga... I Was, bloga też mi brakowało.
* * *
Z Bogiem można zawsze pogadać...
OdpowiedzUsuńTrochę już nie umiem...
UsuńKochana, samotność nie jest fajna. Niszczy nas. Gdy przytłaczał mnie natłok obowiązków, gdy rozeszły się moje drogi z osobami na których mi zależało, a jakie całkiem naturalnie po ukończeniu szkoły średniej po rozjeżdżały się w cztery strony Polski.. dopadła mnie tak zwana "pustka" - studia dały nową nadzieję. Największą zaś jest wiara, jest Bóg. Swoje miejsce znalazłam s Duszpasterstwie Akademickim. Znajdź w internecie jakąś wspólnotę, najważniejsze byś w niej odnalazła siebie, nawiązała przepiękne przyjaźnie.. a oczywiście na pierwszym miejscu: pogłębiła więź z Panem Bogiem.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się cieplutko!
Pozdrawiam
Ja raczej nie czuję pustki, bo wokół siebie mam pełno ludzi. Ale gdy tak wracam do domu po imprezie, muzyka cichnie... Znowu staję sama przed sobą i zadaję sobie pytanie; Kim ja jestem? I nie mogę znaleźć odpowiedzi...
UsuńNie mam za bardzo czasu (to nie wymówka) na takie zgromadzenia póki co. Wiem, że na razie sama siebie muszę odnaleźć...
Dziękuję i pozdrawiam Cię.
Przy głosie PIHa ja sama zaczynam się zastanawiać, co przyniesie jutro. A ta samotność, czy spokój, jak to nazwałaś, jest jeszcze głośniejszy...
OdpowiedzUsuńPih jest wspaniały, mam go u siebie za tydzień w mieście :)
Usuńoo, mnie ostatnio też czekał taki brutalny powrót, na dodatek z odległości 4000km od domu... zaskakujące jest to, jak zupełnie nieznajomi ludzie mogą się zgrać w kilka dni, nie?
OdpowiedzUsuńa do Boga biegnij i to szybko, jeśli potrzebujesz!;)
Zaskakujące. Obcy ludzie stają się bliskimi, a najbliżsi są obcy na co dzień...
Usuń